BORELIOZA (ICD-10 „A69.2”)

 
Szczerze, nie lubię wracać do tego temu, tyle lat…jestem już nim zmęczony. Z mojej perspektywy temat boreliozy jest zamknięty, jednak zbiorę się w sobie raz jeszcze, by od początku do końca napisać to zainteresowanym.
 
Po ugryzieniu kleszcza, które mi się nie podobało – nie był to rumień a jakby długo utrzymujące się ugryzienie po komarze – tak to wyglądało. Robiłem test ELISA – IgG, IgM i wyszedł negatywny – jestem zdrowy. O kleszczu zapomniałem.
Przez kolejne dwa lata pojawiały się takie rzeczy, w kolejności z przerwami dobrego zdrowia i samopoczucia, przerwy te bywały coraz krótsze a dolegliwości silniejsze: ciągłe zmęczenie, brak siły do czegokolwiek, nie dało się odpocząć – wtedy wiązałem to z pracą, stresem, wędrujące kilkudniowe bóle mięśni – taki ból naciągniętego mięśnia, jednak każdego dnia się przemieszczał, ustępując po kilku dniach, zbierająca się woda w kolanie bez urazu, bóle mięśni stawów, problemy krążeniowo-kardiologiczne – i po 2 latach diagnostyki kardiolog trafiła testem Western blot – znaleziono 3 szczepy boreliozy ( Borrelia burgdorferi-atakuje stawy, Borrelia garinii-ogólnoustrojowa i Borrelia afzelii-objawy neurologiczne)
 
Pierwsze leczenie (po latach) okazało się całkowicie nie skuteczne. Tabletki jakie brałem dawały mi max 2-3 miesiące spokoju i objawy wracały a próbowałem min. spore dawki doksycykliny, cefalosporyny, amoksycyliny.
Dłuższą przerwę miałem po zastosowaniu kroplówek z Ceftriaksonu (cefalosporyna III generacji), jednak przed kroplówkami czego nie robiłem wcześniej piłem nalewkę ze stewii – wbrew fałszom internetowym nie leczy ona boreliozy ale działa synergicznie na antybiotyki. Uważam że był to bardzo ważny etap. Z 100g stewii zalałem 40% alko 500ml i po dwóch tygodniach piłem kieliszek dziennie. Ten moment trzeba przetrzymać – dolegliwości się nasilają, bakteria namnaża się na cukrze z stewii – w tym czasie nie je się innego cukru. Krętka na takim cukrze z stewii nie wykształci poprawnie formy przetrwalnikowej. Wiem, że to działa bo wystąpiła bardzo silna reakcja Herxheimera – ok 48h. Było dobrze, dwa lata – wspomagałem się ziołami.
Problem powrócił i stanąłem przed decyzją…czy ładować znowu antybiotyk w żyłę czy spróbować coś innego. Znalazłem dobrych lekarzy, dlatego wiedziałem że moje badania na boreliozę mogą dać wynik fałszywie dodatni. Zrobiłem badania na koinfekcje – znaleziono EBV, CMV, toksoplazmozę. Zastosowano antybiotyki, jednak nie wróciłem kondycyjnie do poprzedniego stanu.
 
Zdecydowałem się tym razem na obranie trochę innej drogi i zastosowania kuracji bakterią Lactobacillus acidophilus, a dokładnie chodzi o szczep Narine – Lactobacillus acidophilus N.V. 317/402 Narine. Odkrytą przez armeńskiego mikrobiologa, prof. Levona Akopovicha Erzinkyana, który wyizolował z pierwszej kupy (smółki) swojej ukochanej wnuczki nieznany dotąd szczep bakterii probiotycznych kwasu mlekowego.
To jest rzeczywiście zastanawiające. Jest bardzo wiele badań dotyczących tego szczepu dostępnych w języku rosyjskim, japońskim, koreańskim. Lek ten jest masowo stosowany m.in. w Rosji, w Japonii oraz Korei Południowej. Dystrybuuje się go również na Ukrainie, w Estonii, na Łotwie, a w Kanadzie kuracja nim jest niezwykle droga – dzienna dawka kosztuje 30 dolarów. W Polsce lek Narine dostępny jest od 2018 r. Został zarejestrowany jako suplement diety a nie lek!
Na co się go stosuje?
Ma bardzo wysoką aktywność kolonijną w przewodzie żołądkowo-jelitowym a także złożone działanie przeciwzapalne. Preparat ten aktywuje proces oczyszczania organizm a także skutecznie neutralizuje toksyny i skutki uboczne żywności i substancji leczniczych a nawet antybiotyków. Narine ma wysoką zdolność wytwarzania witamin, syntetyzuje nawet do 70% witamin w organizmie. Produkt ten jest odporny na antybiotyki, chemoterapię i antyseptyczne leki. Charakteryzuje do wysoka aktywność przeciwdrobnoustrojowa i enzymatyczna wobec patogennych i oportunistycznych mikroorganizmów.
 
Obecnie minęło ponad 1,5 roku od kuracji. Przez ten czas stale dbam o odporność, musi być w dobrej kondycji jeśli chcemy się wyleczyć. Choć powszechnie uważa się, że borelioza może pozostać ukryta latami, i nie da się jednoznacznie stwierdzić, że ktoś został wyleczony, to w odróżnieniu do poprzednich sposobów opanowania infekcji – uważam że były one równie ważne, licząc od wlewów – pierwszy raz zmieniła się moja psychika, pierwszy raz to ja czuje się zdrowy. Komuś kto nie chorował przewlekle latami, kiedy normalnością jest towarzyszący ból mięśni stawów, zmęczenie umysłowe – już się na to nie zwraca uwagi. Teraz jest zupełnie inaczej, nie myślę i nie czuję już tego każdego dnia i temat przestał dla mnie istnieć. Niezależnie od tego czy odpornością udało się opanować boreliozę i trzymać ją w ryzach czy faktycznie pozbyć się z organizmu mam świadomość że po tylu latach antybiotyków i walki organizm zawsze będzie wymagać pracy.
 
Nie jestem typem który będzie karmić was fałszywymi nadziejami, że w miejscu gdzie medycyna współczesna mówi „pas” – na pewno wyleczą was zioła i fitoterapeuci. Dawanie komuś gwarancji wyleczenia przy braku badań klinicznych uważam za wysoce nie etyczne. Na pewno to musicie próbować i się nie poddać, ale z głową, zobaczycie wtedy jakie metody są by próbować pomóc a jakie są by po prostu zarobić -zioła są tanie a wiedzą trzeba się dzielić. Nieście w sobie wiarę i jeśli szukacie pomocy na pewno ją znajdziecie.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *