Olejek eteryczny z drzewa herbacianego

Nazwa potrafi zmylić. Olejek z drzewa herbacianego nie ma nic wspólnego z krzewem herbaty (Camellia sinensis). Pozyskuje się go z australijskiej melaleuki skrętolistnej (Melaleuca alternifolia) – rośliny z rodziny mirtowatych, której liście od dawna wykorzystywano miejscowo do odkażania i pielęgnacji skóry.

Współczesna popularność olejku wzięła się z jednego powodu: to jeden z najlepiej przebadanych olejków eterycznych pod kątem działania przeciwdrobnoustrojowego. Brzmi „medycznie”, ale w praktyce oznacza tyle, że w wielu sytuacjach skórnych bywa realnym wsparciem – o ile używa się go z głową.

Skąd się bierze olejek i dlaczego skład ma znaczenie

Olejek eteryczny z melaleuki skrętolistnej (Melaleuca alternifolia) otrzymuje się najczęściej przez destylację parą wodną świeżego surowca roślinnego. To ważne, bo olejki eteryczne nie są „jedną substancją”, tylko mieszaniną kilkudziesięciu związków lotnych. W przypadku olejku herbacianego mówi się wręcz o profilu chemicznym, który może się różnić zależnie od warunków uprawy, terminu zbioru czy sposobu przechowywania.

Dlatego w świecie olejków funkcjonują normy jakości. W praktyce szuka się surowca, w którym wysoki jest udział terpinen-4-olu (to jeden z kluczowych składników odpowiadających za aktywność przeciwdrobnoustrojową), a jednocześnie kontroluje się poziom 1,8-cyneolu, który bywa łączony z większym ryzykiem podrażnień. Taki „porządek w składzie” jest ważniejszy niż marketingowe hasła na etykiecie.

Co w nim siedzi: najważniejsze składniki bez chemicznej zadyszki

Najczęściej wymienia się terpinen-4-ol, γ-terpinen, α-terpinen, 1,8-cyneol, α-terpinolen, p-cymen, α-pinen, α-terpineol oraz kilka innych terpenów i alkoholi terpenowych. Można to zapamiętać prościej: olejek herbaciany to kompozycja związków, które „lubią tłuszcze”, więc łatwo wchodzą w kontakt z błonami komórkowymi drobnoustrojów – i właśnie tam robi się ciekawie.

Jak działa: dlaczego bakterie i grzyby go „nie lubią”

W badaniach laboratoryjnych olejek herbaciany i jego główne składniki potrafią uszkadzać struktury komórkowe bakterii i grzybów. Opisywano m.in. zwiększenie przepuszczalności błony komórkowej, „ucieczkę” jonów (np. potasu) oraz zaburzenia oddychania komórkowego. Mówiąc po ludzku: komórka drobnoustroju traci kontrolę nad tym, co wpuszcza i wypuszcza, a to zwykle kończy się zahamowaniem wzrostu albo obumarciem.

Co ciekawe, w części prac zwracano uwagę na zjawisko współdziałania (synergii), gdy olejek herbaciany łączono z innymi substancjami przeciwdrobnoustrojowymi – czasem efekt był wyraźnie silniejszy niż przy użyciu każdego składnika osobno. To nie jest zachęta do domowego „mieszania wszystkiego ze wszystkim”, raczej wskazówka, dlaczego w preparatach gotowych (np. dermatologicznych) czasem spotyka się przemyślane połączenia.

Zastosowanie w dermatologii: tu olejek ma najmocniejszą pozycję

Jeśli olejek z drzewa herbacianego ma swoje „naturalne środowisko”, to jest nim skóra. W piśmiennictwie i praktyce najczęściej przewijają się trzy obszary: zakażenia bakteryjne skóry, grzybice oraz trądzik.

W opisach klinicznych zwracano uwagę, że olejek bywał stosowany miejscowo w trudno gojących się zmianach skórnych, czyrakach, ropniach czy zanokcicy. Warto też pamiętać o wątku historycznym: już w pierwszej połowie XX wieku olejek znalazł zastosowanie w praktyce, a w czasie II wojny światowej w Australii używano go nawet jako dodatku w środowisku pracy, gdzie problemem były zakażenia bakteryjne skóry.

W przypadku grzybic skóry stóp często przywołuje się obserwacje dotyczące dermatofitów, takich jak strzępki (Trichophyton mentagrophytes, Trichophyton rubrum) czy grzybica wywoływana przez Epidermophyton floccosum, a także zakażenia drożdżakowe (Candida albicans). W badaniach klinicznych stosowano różne postacie – od pędzlowania po maści i roztwory o określonym stężeniu – i opisywano ustępowanie objawów (złuszczanie, świąd, pieczenie) u istotnej części badanych. W grzybicy paznokci sytuacja bywa trudniejsza (jak to zwykle z paznokciami), ale porównania z klasycznymi lekami przeciwgrzybiczymi pokazały, że w ujęciu objawowym wyniki mogą być zbliżone, choć odsetek całkowitych wyleczeń pozostaje umiarkowany.

Trądzik to kolejny temat, w którym olejek herbaciany ma swoje miejsce. W jednym z częściej cytowanych badań porównywano 5% żel z olejkiem herbacianym z preparatem zawierającym 5% nadtlenku benzoilu. Efekty po kilku miesiącach były porównywalne pod względem redukcji zmian, a olejek bywał lepiej tolerowany. To ważny trop: olejek nie jest „cudownym lekarstwem”, ale dla części osób może być alternatywą albo wsparciem pielęgnacyjnym, zwłaszcza gdy skóra źle znosi mocniejsze środki.

Inne kierunki: ginekologia, jama ustna, infekcje górnych dróg oddechowych

W literaturze znajdziemy też opisy zastosowań dopochwowych w zapaleniach pochwy o różnej etiologii (drożdżakowej, bakteryjnej, mieszanej). Stosowano roztwory o niskich stężeniach oraz gotowe formy (tampony, kapsułki dopochwowe), a w części obserwacji notowano ustępowanie objawów oraz powrót prawidłowej flory.

Pojawiają się również doniesienia o użyciu w jamie ustnej i gardle (płukanki, preparaty do higieny), a także o inhalacjach w infekcjach górnych dróg oddechowych. W jednej z prac opisywano inhalacje z roztworem olejku, które wiązano ze spadkiem liczby drobnoustrojów w gardle u dzieci z przewlekłymi zakażeniami górnych dróg oddechowych. Ten fragment brzmi obiecująco, ale warto go czytać ostrożnie: inhalacje olejkami to temat wymagający rozwagi, właściwego stężenia i uwzględnienia przeciwwskazań.

Jak używać rozsądnie: skuteczność lubi dyscyplinę

Olejek herbaciany jest silny – i to jego zaleta, ale też źródło problemów. Najczęstszy błąd to stosowanie nierozcieńczonego olejku na dużą powierzchnię skóry albo na skórę już podrażnioną. W testach drażniących wykazywano, że olejek w formie naturalnej może podrażniać, zwłaszcza gdy bariera skórna jest naruszona.

W praktyce dłuższe stosowanie zwykle lepiej znoszone jest przy stężeniach rzędu kilku procent. Dla skóry twarzy najczęściej wybiera się niższe stężenia niż dla skóry stóp. Jeśli ktoś chce podejść do tematu „zielnikowo”, to najrozsądniejszą bazą jest olej roślinny (np. jojoba, migdałowy, pestki winogron) albo gotowy produkt, który ma już określone stężenie i jest przebadany dermatologicznie.

Zanim użyjesz olejku na większej powierzchni, zrób próbę na małym fragmencie skóry i obserwuj reakcję przez dobę. Olejki eteryczne potrafią uczulać, a ryzyko rośnie, gdy olejek jest stary, utleniony lub źle przechowywany.

Bezpieczeństwo i przeciwwskazania: ta część jest ważniejsza niż „działanie”

Najważniejsze zdanie brzmi: olejku herbacianego nie należy pić. Opisywano zatrucia po spożyciu, w tym objawy ze strony układu nerwowego (np. zaburzenia koordynacji, senność), a u dzieci – dolegliwości żołądkowo-jelitowe po przypadkowym wypiciu. To nie jest „olejek do herbatki”, tylko skoncentrowany produkt roślinny.

Reakcje alergiczne i podrażnienia skórne zdarzają się rzadko, ale są realne. W obserwacjach klinicznych notowano kontaktowe zapalenie skóry po użyciu nierozcieńczonego olejku. Wskazuje się też, że część osób reaguje na konkretne składniki (np. limonen), a ryzyko podrażnienia może rosnąć przy niewłaściwym przechowywaniu.

Ostrożność powinny zachować osoby z egzemą, skórą bardzo reaktywną, a także rodzice małych dzieci. W części opracowań podkreślano, że olejek nie powinien być stosowany u dzieci poniżej określonego wieku. Jeśli do tego dochodzi astma, skłonność do skurczu oskrzeli albo nadwrażliwość na zapachy, inhalacje olejkami mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Jakość i przechowywanie: „świeży” olejek to mniejsze ryzyko problemów

Olejek herbaciany trzymaj szczelnie zamknięty, w ciemnym szkle, z dala od ciepła i światła. Utlenianie zmienia skład i potrafi zwiększać drażniący potencjał produktu. Jeśli zapach wyraźnie się zmienił, olejek zrobił się „cięższy”, gryzący albo podejrzanie ostry – lepiej go nie używać na skórę.

Zakończenie: olejek herbaciany jako narzędzie, nie cud

W zielarstwie łatwo zakochać się w prostych rozwiązaniach: kropla olejku i „po sprawie”. Olejek z melaleuki skrętolistnej (Melaleuca alternifolia) rzeczywiście ma mocne podstawy naukowe, zwłaszcza w zastosowaniach skórnych. Ale jego siła działa na dwóch frontach: potrafi pomóc, i potrafi zaszkodzić, gdy używa się go bez rozwagi.

Jeśli potraktujesz go jak narzędzie – w odpowiednim stężeniu, na właściwy problem, z poszanowaniem skóry – wtedy często odwdzięcza się tym, z czego słynie najbardziej: czystym, „antyseptycznym” wsparciem tam, gdzie mikroświat lubi robić zamieszanie.


Źródła

  1. Przegląd badań in vitro oceniających aktywność przeciwdrobnoustrojową olejku z drzewa herbacianego (Tea Tree Oil). Cz. I. 

  2. Aktywność przeciwdrobnoustrojowa olejku z drzewa herbacianego (Tea Tree Oil) w badaniach in vitro. Cz. II. 

  3. Znaczenie olejku z drzewa herbacianego w fitoterapii. Cz. II. Zastosowanie lecznicze. 

  4. ISO: Essential oil of Melaleuca, terpinen-4-ol type (Tea Tree oil) – ISO 4730 (informacja o normie i aktualizacji). 

  5. NIH / NCCIH: Tea Tree Oil: Usefulness and Safety. 

  6. Carson CF, Hammer KA, Riley TV. Melaleuca alternifolia (Tea Tree) oil: a review of antimicrobial and other medicinal properties. Clin Microbiol Rev. 2006.

  7. Bassett IB i wsp. A comparative study of tea-tree oil versus benzoyl peroxide in the treatment of acne. Med J Aust. 1990

  8. SCCS (Komisja Europejska): Scientific Opinion on Tea Tree Oil (odniesienia do standardów i bezpieczeństwa w produktach).

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *