Zioła i inne składniki preparatów „na zdrowie” dla dzieci – co naprawdę warto wiedzieć?
przez Maciej Skrzek · Opublikowano · Zaktualizowano
Rodzice bardzo często pytają:
„Czy mogę podać dziecku coś ziołowego zamiast kolejnego syropu z apteki?”
Zioła, probiotyki, oleje z ryb, witaminy w żelkach i lizakach – półki uginają się od produktów „na odporność”, „na brzuszek” czy „na apetyt”. Naturalne równa się w naszej głowie „łagodne” i „bezpieczne”. Niestety nie zawsze tak jest.
W tym wpisie przyglądam się najczęściej spotykanym składnikom preparatów prozdrowotnych przeznaczonych dla dzieci:
-
roślinnym surowcom na odporność i kolki,
-
naturalnym źródłom witamin,
-
probiotykom,
-
niezbędnym nienasyconym kwasom tłuszczowym (NNKT).
Na końcu znajdziesz kilka praktycznych zasad, które – moim zdaniem – warto mieć z tyłu głowy, zanim sięgniesz po „naturalny” produkt dla dziecka.
Uwaga: wpis ma charakter edukacyjny. Nie zastępuje porady lekarskiej ani indywidualnej konsultacji fitoterapeutycznej.
1. Zioła na odporność u dzieci
Układ odpornościowy dziecka dopiero się uczy – infekcje są wpisane w rozwój. Nic dziwnego, że wielu rodziców szuka wsparcia w preparatach ziołowych: „na odporność”, „na jesień”, „na przedszkole”.
W produktach dla dzieci bardzo często pojawiają się trzy rośliny:
Aloes zwyczajny (Aloe vera, Aloë barbadensis Mill.)
Aloes kojarzy się głównie z kosmetykami, ale ma też działanie wewnętrzne.
Surowcem są mięsiste liście, z których otrzymujemy m.in.:
-
żel aloesowy,
-
miazgę,
-
alonę (przetwory zawierające antrazwiązki – tu trzeba szczególnej ostrożności).
W liściach kryje się wiele związków czynnych:
polisacharydy, antrazwiązki, pochodne pironu, śluzy, białka, składniki mineralne.
Badania pokazują, że wybrane frakcje polisacharydów z aloesu mogą wspierać pracę układu odpornościowego, m.in. poprawiając przeżywalność makrofagów walczących z patogenami.
Jednocześnie oficjalne monografie (ESCOP, EMA) zalecają, aby preparatów z aloesu nie podawać dzieciom poniżej 10–12 roku życia, szczególnie tych zawierających antrazwiązki o działaniu przeczyszczającym. To nie jest roślina „dla maluchów”.
Jeżówka purpurowa (Echinacea purpurea)
Jeżówka to klasyka preparatów „na odporność”. Wykorzystuje się:
-
ziele,
-
korzeń.
Zawiera m.in.:
polisacharydy, pochodne kwasu kawowego, izobutyloamidy (alkamidy), flawonoidy, olejki eteryczne.
W badaniach wykazano, że pobudza komórki układu odpornościowego, zwiększa liczbę leukocytów, nasila fagocytozę, a także wpływa na mediatory stanu zapalnego (prostaglandyny, leukotrieny) oraz wydzielanie cytokin.
W wielu produktach dla dzieci znajdziemy sok lub ekstrakt z jeżówki, często z adnotacją „od 4. roku życia” albo „od 12 lat” – zależnie od preparatu i dawki.
Warto pamiętać:
-
jeżówka nie jest panaceum i nie powinna być stosowana stale,
-
u dzieci z chorobami autoimmunologicznymi lub silnymi alergiami – tylko po konsultacji z lekarzem.
Bez czarny (Sambucus nigra)
Bez czarny to jedna z piękniejszych roślin w zielniku dziecięcych infekcji. Wykorzystujemy:
-
kwiaty,
-
owoce,
-
rzadziej liście i korę (u dzieci zwykle nie stosowane wewnętrznie).
Owoce zawierają:
antocyjany, flawonoidy (rutyna, kwercetyna), garbniki, pektyny, olejki eteryczne, sterole oraz witaminy (A, C, B6). Znajduje się w nich także aglutynina SNA-III.
W badaniach nad ekstraktami z owoców bzu czarnego wykazano:
-
działanie przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne,
-
wspieranie odpowiedzi immunologicznej poprzez zwiększenie wydzielania cytokin,
-
łagodne działanie przeciwgorączkowe i napotne.
W praktyce:
-
syropy z owoców bzu czarnego świetnie sprawdzają się przy początkach infekcji wirusowych,
-
są uznane za bezpieczne w żywności (status GRAS),
-
u dzieci nadal trzeba jednak pilnować wieku, dawki i składu (cukier, konserwanty).
2. Zioła spazmolityczne – na kolki i „brzuszek”
Na polskim rynku mamy mnóstwo granulatów „na kolkę” dla niemowląt. Najczęściej opierają się one na kilku dobrze znanych roślinach, które z powodzeniem można stosować również w formie klasycznej herbatki ziołowej:
Koper włoski (Foeniculum vulgare)
Surowcem jest owoc kopru włoskiego oraz olejek.
Owoce zawierają 2–6% olejku eterycznego, flawonoidy, olej tłusty, białka i cukry.
Działanie:
-
wiatropędne,
-
rozkurczowe na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego,
-
wykrztuśne (przy stanach zapalnych górnych dróg oddechowych).
U dzieci najczęściej stosuje się napary z owoców.
Ważne zastrzeżenie:
Olejek koprowy (skoncentrowany) nie jest zalecany u dzieci i młodzieży poniżej 18 r.ż. – z powodu zawartości estragolu o potencjalnym działaniu estrogenowym.
Biedrzeniec anyż (Pimpinella anisum)
Owoc anyżu (i olejek anyżowy) to:
-
delikatny środek spazmolityczny,
-
środek wykrztuśny,
-
łagodne wsparcie w niestrawności i wzdęciach.
Herbatki z anyżu tradycyjnie wykorzystuje się przy kolkach niemowlęcych – zwykle w połączeniu z koprem włoskim.
Kminek zwyczajny (Carum carvi)
Owoce kminku są znane przede wszystkim jako przyprawa, ale:
-
napary z owoców pobudzają wydzielanie soków trawiennych,
-
działają wiatropędnie i rozkurczowo,
-
wykazują też działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze.
W praktyce:
-
u dzieci najczęściej podaje się mieszanki kopru włoskiego z kminkiem,
-
dolegliwości brzuszne łagodzimy dawką dopasowaną do wieku,
-
gotowe granulaty „dla niemowląt” można zastąpić prostymi naparami z aptecznych ziół – bez aromatów, konserwantów i cukru.
Dodatkowo w ziołowych mieszankach „na kaszel” u dzieci często pojawiają się:
-
prawoślaz lekarski (Althaea officinalis) – liść, korzeń,
-
babka lancetowata (Plantago lanceolata),
-
dziewanna kutnerowata (Verbascum phlomoides).
To temat na osobny wpis, ale warto wiedzieć, że to łagodne, osłaniające i przeciwkaszlowe surowce.
3. Naturalne źródła witamin – ziołowy „witaminowy ogród”
W preparatach dla dzieci często podkreśla się obecność „naturalnej witaminy C” czy „naturalnych antyoksydantów”. Faktycznie, kilka roślin jest tu wyjątkowo cennych.
Dzika róża (Rosa canina)
Owoce dzikiej róży zawierają:
-
bardzo dużo witaminy C (do ok. 3%),
-
inne witaminy: A, E, K, PP, B1, B2,
-
karotenoidy, kwasy organiczne, aminokwasy, sole mineralne, pektyny, cukry.
Świetnie nadają się jako:
-
baza domowych syropów, musów, przecierów,
-
składnik mieszanek ziołowych „na jesień”.
Najwartościowszy dla dzieci jest czysty sok z owoców dzikiej róży – bez nadmiaru cukru i sztucznych dodatków.
Czarna porzeczka (Ribes nigrum)
Owoce czarnej porzeczki to:
-
solidna dawka witaminy C,
-
witaminy z grupy B,
-
szereg cennych związków roślinnych (polifenole).
Naturalny sok z czarnej porzeczki:
-
działa wzmacniająco,
-
wspiera odporność,
-
jest dobrym uzupełnieniem diety dziecka opartej na normalnych posiłkach.
Acerola (Malpighia glabra)
Niewielkie, czerwone owoce, bardzo bogate w witaminę C (nawet do 3%).
Ekstrakty z aceroli często stanowią koncentrat witaminy C w suplementach diety.
Tu znowu ważna zasada: lepiej dostarczać witaminy z pożywieniem niż z kolejnych tabletek i żelków – zwłaszcza u małych dzieci.
4. Witaminy w suplementach i produktach wzbogacanych
Witaminy to substancje niezbędne do życia – biorą udział w:
-
procesach metabolicznych,
-
regeneracji tkanek,
-
tworzeniu hormonów i przeciwciał,
-
pracy enzymów.
Na rynku znajdziemy:
-
multiwitaminowe syropy, tabletki, żelki, lizaki,
-
mleka modyfikowane, kaszki, jogurty, soki, deserki „wzbogacone witaminami”.
Teoretycznie brzmi to dobrze. W praktyce:
-
nadmiar witamin, szczególnie rozpuszczalnych w tłuszczach (A, D, E, K), może być szkodliwy,
-
według danych Instytutu Matki i Dziecka u dzieci najczęściej występują niedobory witaminy D i wapnia – a nie całego wachlarza witamin, który wciska reklama,
-
u małych dzieci (do 3 r.ż.) wiele produktów spożywczych jest już sztucznie wzbogacanych – dołożenie kilku suplementów naraz łatwo może skończyć się hiperwitaminozą.
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem wciąż pozostaje:
-
zróżnicowana, dobrze skomponowana dieta,
-
suplementacja tylko wtedy, gdy istnieją konkretne wskazania (np. witamina D, zalecenia lekarza).
5. Probiotyki – kiedy faktycznie pomagają dzieciom?
Zgodnie z definicją FAO/WHO, probiotyki to żywe mikroorganizmy, które w odpowiedniej ilości przynoszą korzyść zdrowiu gospodarza. Najczęściej są to:
-
bakterie z rodzaju Lactobacillus (np. L. rhamnosus, L. casei),
-
bakterie z rodzaju Bifidobacterium (np. B. breve),
-
drożdże Saccharomyces boulardii.
Rola probiotyków:
-
wspierają równowagę mikrobiologiczną jelit,
-
wpływają na pracę układu odpornościowego,
-
pełnią funkcję ochronną przed drobnoustrojami patogennymi,
-
mogą mieć działanie przeciwnowotworowe (na poziomie badań).
Najlepiej udokumentowane zastosowania u dzieci:
-
biegunki infekcyjne, zwłaszcza rotawirusowe – skuteczność wykazano m.in. dla Lactobacillus rhamnosus GG i Saccharomyces boulardii,
-
biegunki poantybiotykowe – probiotyki pomagają skrócić czas trwania i zapobiec odwodnieniu,
-
wsparcie w niektórych typach alergii (np. alergiczny nieżyt nosa) – choć wyniki badań są tu bardziej niejednoznaczne.
Na co uważać?
-
Działanie probiotyku zależy od konkretnego szczepu i dawki – to nie jest grupa „zamiennych” preparatów.
-
Rynek suplementów jest ogromny – zdarzają się produkty źle oznakowane, z innym składem niż deklarowany.
-
Probiotyk „na wszystko” nie istnieje – warto wybierać preparaty, których skuteczność dla danego problemu jest potwierdzona badaniami i dobrać je z lekarzem.
6. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) – omega w diecie dziecka
Do NNKT należą m.in.:
-
kwasy z rodziny omega-3,
-
omega-6,
-
omega-9.
Organizm nie potrafi sam ich wytworzyć – trzeba je dostarczyć z pożywieniem.
W preparatach dla dzieci najczęściej mówimy o omega-3:
-
ALA (kwas α-linolenowy) – w siemieniu lnianym, oleju lnianym,
-
EPA i DHA – głównie w tłustych rybach morskich i oleju rybim oraz w algach.
Rola DHA i EPA:
-
DHA jest kluczowy dla rozwoju układu nerwowego i wzroku – szczególnie w życiu płodowym i we wczesnym dzieciństwie,
-
EPA bierze udział w syntezie związków regulujących stany zapalne w organizmie.
Co mówią dane?
-
NNKT są niezbędne dla prawidłowego rozwoju fizycznego dzieci i młodzieży,
-
badania kliniczne nie wykazują istotnych działań niepożądanych przy spożywaniu nawet większych ilości kwasów omega-3,
-
europejskie i światowe instytucje (EFSA, WHO) rekomendują regularne spożywanie tłustych ryb i olejów roślinnych bogatych w NNKT.
W praktyce:
-
suplementy z olejem rybim lub DHA z alg mogą być przydatne,
-
najlepszym „suplementem” pozostaje jednak normalne jedzenie – dobre tłuszcze w codziennej diecie dziecka.
7. Jak mądrze korzystać z „naturalnych” produktów dla dzieci? – kilka zasad na koniec
Na koniec to, co w Zielniku lubię najbardziej: proste zasady z praktycznym zastosowaniem.
-
„Naturalne” ≠ „zawsze bezpieczne”.
Zioła i inne substancje roślinne mogą wchodzić w interakcje z lekami, wywoływać działania niepożądane, być przeciwwskazane w danym wieku. -
Nie lecz niemowląt i małych dzieci „na własną rękę”.
Dotyczy to zarówno leków syntetycznych, jak i roślinnych. Każdą decyzję o podaniu preparatu warto skonsultować z pediatrą. -
Informuj lekarza o wszystkich preparatach, które podajesz dziecku.
Syrop z jeżówki, probiotyk, syrop z bzu, multiwitamina – to też część terapii, o której lekarz powinien wiedzieć. -
Uważaj na kumulację witamin.
Multiwitamina + mleko/ kaszka wzbogacana + soki wzbogacane + lizaki „z witaminą” – łatwo tu o nadmiar, zwłaszcza witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. -
Stawiaj na dietę i proste surowce.
Domowy sok z dzikiej róży, czarnej porzeczki, syrop z bzu, proste napary z kopru i kminku – często będą lepszym wyborem niż słodkie granulaty „dla maluchów”. -
Wybieraj preparaty probiotyczne i ziołowe z udokumentowanym działaniem.
Nie każdy preparat „z bakterią” czy „ziołem na odporność” jest równy innemu – liczy się szczep, dawka, standaryzacja.

